Już wkrótce zakończą się ostatnie prace przy budowie północno-wschodniej obwodnicy Wrześni. To oznacza, że odcinek drogi krajowej nr 15 przebiegający przez nasze miasto, stanie się drogą lokalną i może zupełnie zmienić swój dotychczasowy charakter.
Od przejazdu kolejowego na Gnieźnieńskiej do ronda przy Orlenie mamy ponad 3,5 kilometra drogi, dostosowanej do ruchu tranzytowego. A zieleni – jak na lekarstwo. To jak najbardziej może się zmienić!
Gnieźnieńska nie musi wyglądać jak pustynia, ta ulica łączy przecież gęsto zamieszkane osiedla z centrum miasta i parkiem, a po drodze jest jeszcze basen i gastronomia (Ścisk, Aleksandra). Nie trzeba dużej wyobraźni, by wpaść na to, że po nasadzeniu drzew i wytyczeniu pasów dla rowerów, uzyskamy zupełnie nową jakość. I idealne miejsce na nieśpieszne przechadzki.
A to dopiero początek zmian, jakie mogą się pojawić na dotychczasowej „15-tce”!
Tak samo może poprawić się wygląd ulicy Daszyńskiego, która może tylko zyskać na nowych nasadzeniach. Od ronda Popiełuszki do wejścia do Parku im. Piłsudskiego brakuje drzew, te przydałyby się też w drodze na dworzec PKP, dając zbawienny cień w upalne dni.
Dalej jest jeszcze ciekawiej, ulica Kolejowa to dziś praktycznie zapomniany kawałek miasta, rzadko uczęszczany przez pieszych. Obecnie pozbawione zieleni, wyjałowione miejsce, które aż prosi się o szpaler drzew po obu stronach drogi. Prawda, że jazda rowerem w ich cieniu mogłaby być przyjemna?
Odcinek „15-tki” od ronda Tonsilu (obok Galerii Karuzela) do ronda przy stacji Orlenu, to podobna historia. Wrocławska to ponad kilometrowy odcinek z pojedynczymi drzewami, który aż prosi się prawdziwą aleję drzew. Kto jeździ rowerem ten wie, jak słońce potrafi przygrzać na tym odcinku.
I dojeżdżamy do końca. Całą drogą w rześkim cieniu, z szelestem liści nad głową. Kto wie, jak ten 3,5-kilometrowy wycinek miasta mógłby się jeszcze pozytywnie zmienić, gdyby wprowadzić ten pomysł w życie?



