Rowery miejskie na dobre zadomowiły się w dużych miastach. Od pewnego czasu systemy wypożyczalni rowerów można spotkać w coraz mniejszych miejscowościach. I tak od kilku sezonów z rowerów miejskich mogą korzystać mieszkańcy 26-tysięcznego Wągrowca, Chodzieży (19 tys.), Pobiedzisk (19 tys.), Szamotuł (18 tys.) czy Śremu (30 tys.).
Ideą rowerów miejskich jest uzupełnienie transportu publicznego. Jednak w mniejszych miastach, gdzie komunikacja miejska zazwyczaj nie jest dobrze rozwinięta, rowery miejskie mogą być dobrą alternatywą dla transportu zbiorowego.
Można się zastanowić, czy w mniejszym mieście, gdzie mieszkańcy raczej posiadają własne rowery, taka inwestycja ma sens?
Jedną z głównych zalet rowerów miejskich jest bezpieczeństwo użytkowania rowerów. Rowery wyposażone są we wbudowane blokady oraz nadajniki GPS, dzięki czemu eliminuje się ryzyko kradzieży roweru. Dodatkowo wypożyczalnie rowerów eliminują konieczność wyciągania roweru z piwnicy czy skrytki lokatorskiej. Sam proces wypożyczania rowerów jest dosyć prosty.
Co więcej łatwy dostęp do rowerów może pomóc w rozładowaniu ruchu samochodowego, a co za tym idzie zmniejszyć emisję CO2 czy hałasu. Im więcej użytkowników rowerów miejskich, tym więcej wolnych miejsc parkingowych dla innych mieszkańców.
Jako wadę systemu można powiedzieć o jego ograniczoności, na pewno nie da się zbudować stacji rowerowych pod każdym blokiem czy osiedlem mieszkaniowym. Dla zwiększenia efektywności działania wypożyczalni, stacje powinny być zlokalizowane w okolicach dużego zagęszczenia mieszkańców oraz popularnych miejsc takich jak dworzec, szkoły, urzędy czy sklepy.
A jaki jest koszt takiej inwestycji? Tego lata w Gnieźnie powstał uruchomiono Gnieźnieński Rower Miejski – w sumie 115 rowerów, które rozlokowano w 16 strefach. Łącznie inwestycja kosztowała ok. 300 tys. zł.