Sprawa fermy w Kawęczynie toczy się już od końca 2015 roku. Wówczas inwestor – Rajmund Gąsiorek złożył wniosek o wydanie decyzji środowiskowej dla fermy drobiu składającej się z 20 kurników o łącznej obsadzie 1.060.000 sztuk kur. Dzięki zaangażowaniu mieszkańców i organizacji pozarządowych, udało się powstrzymać tę inwestycję.
Niestety inwestor nie odpuścił i na początku marca 2017 roku złożył kolejny wniosek o wydanie decyzji środowiskowej dla fermy drobiu o łącznej obsadzie 1.028.000 sztuk kur.
W piątek 24 marca odbyło się w tej sprawie spotkanie mieszkańców Kawęczyna, Marzenina, Gulczewa i innych okolicznych miejscowości, którzy kategorycznie sprzeciwiają się budowanie w ich okolicy kolejnych ferm. Dzięki spotkaniu udało się uzyskać zapewnienie władz Gminy Września, że są po stronie mieszkańców.
Jednym z elementów, który miał ochronić mieszkańców przed niechcianymi fermami było przygotowanie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Niestety prace ugrzęzły w miejscu, bo Zarząd Powiatu Wrzesińskiego ze starostą Dionizym Jaśniewiczem na czele nie wydał pozytywnej decyzji.
Takie działanie należy uznać za sprzeczne z interesem społecznym mieszkańców i staniem po stronie inwestora. Jako stowarzyszenie złożyliśmy w tej sprawie skargę do Rady Powiatu na działanie starosty.
W tym momencie mieszkańcom pozostaje protestowanie i zgłaszanie uwag do raportu środowiskowego [tutaj]. Im więcej takich uwag i błędów uda się znaleźć tym mniejsza szansa inwestora na zrealizowanie tej inwestycji. Złożyliśmy także wniosek do prokuratora o zaangażowanie się w sprawę oraz wniosek do Rady Miejskiej we Wrześni z prośba o wydanie negatywnej opinii o inwestycji.
Rok temu o sprawie można było przecytać na stronie poznan.wyborcza.pl, wrzesnia.naszemiasto.pl, Głos Wielkopolski.
Bardzo ciekawa była również relacja Radia Merkury (komentarz radnego powiatowego Grzegorza Kaźmierczaka, burmistrza Tomasza Kałużnego oraz mieszkańców Kawęczyna).
Tegoroczna relacja dostępna na stronach Wiadomości Wszesińskich.
Wideo
Poniżej główne zagrożenia jakie niesie za sobą budowa wielkiej fermy.



















Fermy to nic dobrego . Przy takiej ilości sztuk np. Drobiu nie są w stanie dojrzeć wszystkich kur ( istnieje większe ryzyko epidemii ) . No i te karmienie paszami, żeby jak najszybciej urosły w jak najkrótszym czasie albo o ilość składanych jajek . Przedsiębiorca nie patrzy na to czy to jest produkt na najwyzszym poziomie jakościowym bo tak powinno być . Przecież to jest robione dla ludzi a oni przez tą złą żywność opłacają życiem , chorobami . Dlatego Unia to nieporozumienie i ich sposób podejścia do rozwoju .
Co do zapachu z fermy to filtry mogą oczyścić powietrze ale już przy ruszaniu obornika będzie niesamowity odór utrzymujący się kilka tygodni i jak ludzie żyjący w okolicy mają tam mieszkać ? Nikt by nie chciał fabryki zaraz za płotem to tez niech pan Gasiorek zastanowi się nad inwestycją .