„Sądowi przyszło ważyć pomiędzy interesem prywatnym a interesem społecznym. Ostatecznie Sąd doszedł do wniosku, że niewątpliwie ochrony w tym wypadku wymaga interes społeczny, ale pragnie podkreślić również, że w ocenie Sądu plakat, którego dotyczyło niniejsze postępowanie nie naruszał dóbr osobistych strony powodowej.” Tymi słowami Sąd Okręgowy w Poznaniu rozpoczął dziś przedstawianie ustnych motywów rozstrzygnięcia w sprawie pozwu, który prawie dwa lata temu skierował przeciwko nam inwestor planujący budowę fermy na ponad milion kur w Kawęczynie.
Miło nam poinformować, że dzisiaj wygraliśmy proces z inwestorem. Po blisko dwuletnim postępowaniu sądowym, dziesiątkach wymienionych pism i kilku rozprawach, Sąd wydał wyrok, w którym oddalił pozew inwestora – spółki Przetwórstwo Rolne Gąsiorek sp. j. i stwierdził, że opublikowany przez nas plakat nie naruszał jego dóbr osobistych.
Co sprawiło, że inwestor pozwał nas do sądu? Otóż pomogliśmy mieszkańcom w rozwieszeniu przygotowanych przez nich plakatów informujących o potencjalnych zagrożeniach związanych z budową fermy wielkoprzemysłowej w okolicy. Plakat opublikowaliśmy również na naszej stronie internetowej.
Jak wskazał dziś Sąd, zważyć należy dokładnie na jego treść. W ocenie Sądu po pierwsze istotne jest to, „że był on odpowiedzią na potrzeby społeczne, wnioski lokalnej społeczności do tego, aby wesprzeć ich w określonym działaniu. […] Jego treść nie wskazuje na zamiar naruszenia dóbr osobistych drugiej strony, a jedynie zachęcenie lokalnej społeczności do wzięcia aktywnego udziału w pewnych procesach, które doprowadzić mogą do wyeliminowania inwestycji.”
W dalszej części uzasadnienia Sąd zaznaczył, że plakat „mający za zadanie zaktywizowanie lokalnej społeczności, doprowadził do swojego skutku w postaci zaangażowania się społeczeństwa”. Z kolejnego fragmentu uzasadnienia mogliśmy usłyszeć, iż „rzeczywiście […] lokalna społeczność ma wiedzę co dzieje się w postępowaniu, może zgłaszać swoje wnioski i nie ulega wątpliwości, że doprowadza do weryfikacji różnego rodzaju okoliczności, które tam się pojawiają i do wyjaśnienia swoich wątpliwości.”
Mieszkańcy już teraz żyją w okolicy 2 ferm wielkoprzemysłowych inwestora i uskarżają się na duszący odór i plagi much. Mieszkańcy obawiają się kontrowersyjnej inwestycji również z uwagi na nieprawidłowości w funkcjonowaniu innych wielkoprzemysłowych ferm – dlatego właśnie zgłosili się do naszego stowarzyszenia o pomoc.
„Jeżeli zerkniemy w raport NIK-u to w pierwszych jego słowach możemy przeczytać o owych zagrożeniach, a zważmy na to, że ów raport opiera się na skontrolowaniu inwestycji już funkcjonujących” – wskazał dalej Sąd – „Co oznacza, że inwestycje te miały wymagane zezwolenia, zgody, kontrole, a mimo tego dochodziło do tego rodzaju nieprawidłowości. W związku z tym, jeśli mowa o potencjalnych zagrożeniach, to […] takie zjawiska mają miejsce. Nie bez znaczenia jest również zaangażowanie Rzecznika Praw Obywatelskich w sytuację lokalnej społeczności, bo gdyby owe potencjalne zagrożenia nie mogły wystąpić, to zaangażowanie Rzecznika nie byłoby tak intensywne.”
Na koniec warto przytoczyć jeden z końcowych fragmentów ustnego uzasadnienia wyroku – te słowa mogą posłużyć, za nasz komentarz w tej sprawie: „Nie ma się co oszukiwać, dla większości członków owej lokalnej społeczności, fermy będą uciążliwe, nawet jeśli nie dochodzi do naruszenia jakichkolwiek przepisów prawnych.”
O sprawie mozna przeczytać również na stronie www.wrzesnia.info.pl [tutaj].