Być może poniższy artykuł będzie najbardziej emocjonalnym tekstem, jaki do tej pory pojawił się na tej stronie. Nie zamierzamy bowiem głucho milczeć w sytuacji, kiedy zagrożona zostaje fundamentalna w naszym odczuciu kwestia w demokracji – prawo swobody wypowiedzi. Większość z członków naszego stowarzyszenie urodziła się już po transformacji ustrojowej, na lekcjach wiedzy o społeczeństwie uczyliśmy się o pluralizmie, swobodach obywatelskich i debacie społecznej. Prawdopodobnie nigdy nie przyszło nam do głowy, że zabieranie głosu w obronie mieszkańców przerażonych wizją kolejnej niechcianej inwestycji w okolicy (która może wpłynąć niekorzystnie na ich zdrowie i środowisko) będzie wiązała się z sądowymi procesami i groźbą zapłaty znacznych pieniędzy… (oprócz zasądzenia od nas 15 000 zł inwestor domaga się, abyśmy wykupili ogłoszenia na portalach internetowych września.info i nowawrzesnia.pl, w których przepraszamy za „insynuowanie niezgodnych z prawdą i niemających związku z działaniami spółki, rzekomych zagrożeń wynikających z planowanej inwestycji”).

 

Jak oceniamy cały pozew?

W naszej ocenie, działania podjęte przez nasze stowarzyszenie w żaden sposób nie naruszają dóbr osobistych spółki Przetwórstwo Rolne Gąsiorek spółka jawna. Zarówno na naszej stronie internetowej, jak i na facebookowym profilu stowarzyszenia, nie znajdują się treści, które uderzałyby w inwestora.

Dlaczego jesteśmy o tym przekonani?

Ponieważ opublikowane przez nas materiały miały charakter stricte informacyjny.

Co sprawiło, że inwestor pozwał nas do sądu?

Otóż pomogliśmy mieszkańcom w rozwieszeniu przygotowanych przez nich plakatów informujących o potencjalnych zagrożeniach związanych z budową fermy wielkoprzemysłowej w okolicy. Plakat opublikowaliśmy również na naszej stronie internetowej.

Kluczowe dla sprawy jest jednak to, o czym informował plakat.

Z jego treści można było dowiedzieć się o wpływie ferm wielkoprzemysłowych na środowisko i zdrowie mieszkańców. Obawy mieszkańców rodzi bowiem m. in.:

  • emisja przez fermy drobiu pyłów PM10, PM2,5, dwutlenku siarki, dwutlenku azotu oraz tlenku węgla,
  • planowane przez inwestora działanie, polegające na rozrzucaniu pomiotu (kurzych odchodów) na jego okolicznych polach,
  • grożący mieszkańcom odór związany z planami wykorzystania kurzego pomiotu na polach uprawnych inwestora,
  • wpływ znajdujących się w kurzych odchodach amoniaku, siarkowodoru, dwutlenku węgla oraz pyłu na wody gruntowe i pobliskie cieki wodne oraz bezpośrednio na glebę.

Dodajmy, że wszystkie te informacje – o możliwym wpływie fermy na środowisko i życie mieszkańców, wynikają z analizy przedłożonego przez inwestora w toku postępowania wniosku o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach przedsięwzięcia, raportu o odziaływaniu przedsięwzięcia na środowisko oraz pism inwestora złożonych w toku postępowania. Co najważniejsze opublikowane przez nas informacje są zgodne z aktualnym poziomem wiedzy na temat ferm wielkoprzemysłowych i ich wpływu na środowisko.

Jesteśmy organizacją non-profit, w sprawę zaangażowaliśmy się na prośbę mieszkańców. W pełni bowiem podzielamy ich obawy związane z tak gigantyczną fermą. Pozew odbieramy jako sygnał dla wszystkich organizacji społecznych, które odważają się zabierać głos w sprawie szkodliwości ferm wielkoprzemysłowych. Nie zamierzamy jednak w tej sprawie milczeć. Szykujemy się, aby przed sądem udowodnić, że pieniądze to nie wszystko, a mieszkańcy mają prawo do życia w czystym środowisku, bez zagrożenia dla zdrowia. Jeśli za mówienie prawdy się płaci, czekamy na rachunek.

Poniżej publikujemy treść pozwu i naszą odpowiedź. 

  • treść pozwu [tutaj]
  • odpowiedź na pozew [tutaj]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *