Kornel Tomczak– skarbnik Stowarzyszenia Projekt Września
Budżet obywatelski to świetna sprawa. Pokazuje mieszkańcom, że mogą decydować o swoim mieście częściej niż raz na 4 lata, a władzy, czego chcą od niej obywatele. Nie jest to całkiem nowy wynalazek, w Polsce zadomowił się już dobrych kilka lat temu. Jest to też sprawdzian zaufania – przede wszystkim władzy do mieszkańców.
We Wrześni nie wypada on chyba najlepiej. Mimo że budżet obywatelski to już sprawdzony w praktyce sposób dysponowania naszymi pieniędzmi, u nas nadal wygląda, jakby był to ryzykowny eksperyment.
I tak jak można pochwalić zmianę terminu głosowania nad zgłoszonymi projektami, które na szczęście w tym roku nie odbędzie się w środku wakacji, wciąż pozostaje spory niedosyt. Chodzi oczywiście o pieniądze. Dlatego poniżej trochę matematyki.
Gmina Września ma ok. 45 tys. mieszkańców i roczny budżet w wysokości prawie 159 mln zł. Dużo. Świdnicę zamieszkuje zaś ok. 60 tys. mieszkańców, a jej budżet to 189 mln zł. Też dużo. A teraz najciekawsze: w Świdnicy mieszkańcy będą decydować, na co wydać 3,6 mln zł, a we Wrześni… 100 tys. zł. Tyle o zaufaniu.
Pierwotnie felieton został opublikowany w tygodniku „Wiadomości Wrzesińskie” oraz na portalu www.wrzesnia.info.pl