Filip Tomczak– członek Stowarzyszenia Projekt Września
Wraz z początkiem wiosny i rosnącą temperaturą powraca do nas temat rowerów. A konkretnie rowerów miejskich. Od dłuższego czasu badamy w czym rzecz i staramy się przekonać władze miasta do inwestycji w komunikację rowerową. Jeszcze do niedawna rowery miejskie kojarzone były z dużymi miastami, gdzie ilość wypożyczeń w ciągu roku potrafiła przekroczyć nawet milion. No dobrze, ale jak to się ma do stosunkowo małej, 30 tys. Wrześni? Co ciekawe systemy rowerów miejskich powstały już w miastach o podobnej wielkości, a nawet mniejszych. Poniżej kilka przykładów: w 26-tysięcznej Pszczynie działa 8 stacji wyposażonych w 80 rowerów, w Szamotułach (19 tys.) – 5 stacji i 50 rowerów, w Pobiedziskach (9 tys.) – 3 stacje i 16 rowerów, a w 44-tys. Kutnie – 13 stacji i 110 rowerów. Przykładowo w samych Szamotułach w 2017 r. wykonano 11 tys. wypożyczeń, a w roku następnym liczba ta się podwoiła! Burmistrz Szamotuł twierdzi, że: „Tak duża liczba wypożyczeń świadczy o zapotrzebowaniu na ten ekologiczny sposób przemieszczania się. System się sprawdza i będziemy go utrzymywać”. Co więcej, władze planują jego rozbudowę. Podobnie może być we Wrześni.
Pierwotnie felieton został opublikowany w tygodniku „Wiadomości Wrzesińskie” oraz na portalu www.wrzesnia.info.pl